|
piątek, 20 kwietnia 2012
do boju wiaro
Nie wątpię, że Kaczynski marzy o tym, żeby posłać Tuska, Komorowskiego i kilku pomniejszych platformersów do więzienia, reszcie zaś zafundować pomnik smoleński na każdym rogu i państwowe uroczystości smoleńskie co miesiąc. Jednak PiS i jego lud smoleński, choć liczny, nie jest dość liczny, aby nawet w wypadku wygranych wyborów osiągnąć większość bezwzględną, a koalicji nie stworzy żadnej. PiS chwalący Gierka – może mógłby omamić SLD, kupić ich za stanowiska dla wygłodniałych działaczy. PiS ziejący smoleńską nienawiścią – nie. Dwie rzeczy są dla mnie jasne: Po pierwsze, podziały są tak głębokie, że w najbliższym czasie nie da się ich zasypać. Nie ma co udawać, że się da. Lud smoleński odmawia mi prawa do bycia Polakiem, bo nie wyznaję religii smoleńskiej? Trudno. Niech odmawia. Ja Polakiem i tak jestem, a to, co ci nieszczęśni szaleńcy mówią, przestaje mnie obchodzić. Oni są bardzo uciążliwi, ale – wbrew tym wszystkim czarnym proroctwom – nie są groźni. Sytuacja nie jest rewolucyjna. Jak odkrył de Tocqueville, rewolucja przychodzi wtedy, gdy upodlony lud zaczyna odzyskiwać siłę. Tymczasem lud smoleński ani nie jest upodlony – ma swoje media, swoje zgromadzenia, swoich przywódców pokazywanych na okrągło we *wszystkich* mediach, ma swoje źródła utrzymania, swoje organizacje – ani nie jest aż tak liczny. Z punktu widzenia sytuacji rewolucyjnej 25% to jest tylko 25%. Po drugie, Kaczyński atakujący Smoleńskiem odbudowuje pozycję Platformy jako jedynej tarczy przeciwko recydywie (i to jakiej!) PiS. Tusk powinien się cieszyć. Najgorsze, co Tusk mógłby zrobić, to przestraszyć się PiS, próbować się z nimi dogadać, jakoś się wycofać, w tym – wycofać się z reformy emerytalnej. I tak się nie dogada, a wycofując się, straci poparcie wśród tych, którzy dotąd go popierają lub mogliby popierać. Tusk musi za to bardzo uważać, żeby nie kreować sobie nowych wrogów w środowiskach, które dotąd go popierały, jak w sprawie ACTA, ustawy refundacyjnej lub kontroli władzy nad społeczeństwem (ujawniona ostatnio skala *legalnych* podsłuchów, poprawka Rockiego itp). I ja to tak już od dawna widzę. Pucz pełzający, wojna domowa, czy rewolucja – obojętnie jak się to nazwie – widać, że Kaczyński dąży do jakiegoś przewrotu, choć zapewnia, że chce być wybrany w wyborach demokratycznych. To nawet obojętne, bo jeśli on dojdzie do władzy, zmiany będą rewolucyjne, łącznie z osądzeniem i skazaniem tych, którzy są wytypowani na winnych śmierci jego brata. Pytanie o wojnę domową, kolejne powstanie czy pucz byłoby pytaniem o wiernych Kaczyńskiemu w szeregach policji i armii. Skoro podział w Polsce idzie przez wszystkie grupy społeczne i zawodowe, należałoby się spodziewać, że spisek miałby powodzenie. A niedalej jak wczoraj słyszałam, jak Kaczyński mówił, że władzę należy przejąć szybko – to było w kontekscie jego wieku.
niedziela, 22 stycznia 2012
refundacja
Znalazłem wczoraj bardzo ciekawy link, niezwykle przydatny pacjentowi przy kilku założeniach: Bartosz pomyślał głęboko – przeleciał prawdopodobnie całą listę leków refundowanych i wszystkie „rejestracyjne” specjalistów, wybrał jeden z możliwych Kreonów i mówi: ***”Kreon 25000, kaps. dojel., 25000 J.Ph.Eur.Lipazy, 50 kaps. (butelka) według mnie jest bezpłatny Kiedy możesz ten lek wypisać? Mukowiscydoza, Stan po resekcji trzustki Bartosz wręcza Ci również plik kartek z charakterystyką produktu leczniczego dla tego leku. *** Tak się głupio składa, że internista przepisał mi Kreon 10000 i chyba na razie wystarczy, bo trzustka prawie milczy jak Bartosz, tylko czasem się „dziwi”, gdy zjadłem coś zbyt tłustego. *** milczy: Niestety zadałem je i mam odpowiedź – brak odpowiedzi jest dla mnie jasną odpowiedzią, że się bardzo starał, ale nie znalazł tego leku, również w tej nowej liście. Zapytam za dwa miesiące ponownie. Na wszelki wypadek aptekarz zaproponował nieco tańszy lek, który będę brał od jutra. Może się ta próba skończy resekcją trzustki? Oby nie! Stąd proste wnioski dla mnie: Tyle o mnie i dla mnie. A jak mój test (na „lekowym” Tu-154 z numerem bocznym 102) może mieć przełożenie dla ogółu pacjentów, lekarzy i aptekarzy? Cóż stoi na przeszkodzie (przy spełnieniu warunku 2 w założeniach), aby NFZ zorganizował na poważnie taką stronę internetową, zabezpieczył ją maksymalnie od hakerów, aby nie stosowali komputerowego ołówka kopiowego pana eksministra Piechy do wpisania drogich francuskich leków? głosy
Z miesiaca na miesiac politycy i media lub media i politycy staczają Polskę do skansenu ,niech tak pozostanie . Czy ja aż tak źle życzę ,nie i nie , ponieważ codzienna Polska w której żyje, ta nadgraniczna oddalona o 100 km od agromeracji Berlina mentalnie nie poddaje się Warszawie – temu kulawemu Centrum . Ważniejszy dla mnie jest niepokojacy sygnał dziennikarki -blogowiczki ze Szczecina ( blog W.Kuczynskiego ) która specjalizując się od lat w tematyce gospodarczej zadaje ważne pytania o Gazoport budowany w Swinoujsciu . Czy to bardziej polityczna inwestycja, czy też bardziej gospodarczo przemyślana inwestycja ? . Wielkie pieniądze zainwestowane, a to wspólny pomysł PiS i PO ! Dywersyfikacja ,dywersyfikacja .przez to słowo Polska nie pozwoliła wybudować drugiej nitki Jamalu (czasy AWS !) i.. mamy NordStream a pod jego nosem i prawdopodobnie nieudana inwestycja Gazoportu w Swinoujściu . Te pieniadze moim zdaniem lepiej było wydać na modernizacje Kolejowej Lini Nadodrzańskiej ( zbudował Gomułka !) ,pogłebianiu toru wodnego Szczecin -Świnoujscie i północnego toru podejsciowego ( zamulonego ) przez Zatoke Pomorska >Zachodni tor podejsciowy ,przebiega przez wody niemieckie i jest oczywiście sprawny ,tylko dzieki niemu statki wieksze moga wpływać do portów Polski zachodniej . W Sumie chodzi o sprawny, nowoczesny szlak komunikacyjny Skandywnawia -południe Europy via Polska To rownież progam UNI Europejskiej . Kurcze na tym tle ten Smolensk to pikuś. W regionalnym radio Szczecin takim poranku a’la TOKFM -fajnie prowadzonym przez red.Konrada w ub.tygodniu wystapił ( ze studia w Waszawie ) poseł Joachim Brudziński .Zaprezentowal taka falę głupstw na czele z dawno straconym nierealnym pomysłem odnowy Stoczni ( po pierwsze niema biura konstrukcyjnego ani jego zaplecza intelektualnego -za Komuny istniał wydział na miejscowej Politechnice – tam się wykształcil m.in fantastyczny konstruktor Piskorz – Nałecki i inni ) O Gospodarce rozmawiajmy, ( pisze o tym Jan Dziadul na swoim blogu ) a o Smoleńsku to wstyd , zamordować własną elite w sposób który przynosi wstyd na pokolenia i jeszcze wznawiać patriotyczne chece i na niej budować podstawy państwa ?!. Moj końcowy wniosek . Polacy obronia sie przed Pisem i przed Warszawką taka jaka ona jest dziś . To nie znaczy , że dla Platformy nie pali sie czerwono- żółte swiatło -pali się i to wyraźnie . Kurcze chodzic po ziemi , choć niestety zobaczymy i usłyszymy info . na portalach (unikam w zasadzie TV i radia )jeszcze o wielu lotach bez możliwości przytomnego ladowania .
czwartek, 10 listopada 2011
rozłamowcy
Po włączeniu komputera spojrzałem na nowy wpis i …bardzo mi się podobał. Tytuł a propos polityki, wielki rozłam w PIS! Nawet zaakceptowałem pierwsze zdanie. Ale już przy drugim zacząłem wątpić w dziennikarską precyzję redaktora. Nie znam się zbytnio na procedurach, ale nie słyszałem o odwołaniu przez premiera obecnego marszałka sejmu. Sądziłem, że na pierwszym zebraniu ktoś (ten „najstarszy” poseł) podziękuje odchodzącemu w siną dal polityczną marszałkowi za trud i nastąpią wybory nowego marszałka sejmu. Nawet nie wiem, kto ma prawo zaproponować kandydatów, choć „obywatel poliszynel” mówi, że Pani Kopacz już jest „wybrana”, ale ja przez przekorę w to nie wierzę. Przypominam sobie wybory do Rady Spółdzielni Mieszkaniowej, w których uczestniczył kolega jako jako delegat mieszkańców. Otóż „odchodzący” (na niby) prezes podał nazwiska kandydatów na członków nowej rady, „nieco” przypominający skład starej i delegaci nie mieli prawa podawania nazwisk innych kandydatów – taki był regulamin – ustalony przez prezesa. Oburzyłem się na taką demokrację, nie zjadłem kiełbasy wyborczej i ostentacyjnie wyszedłem z zebrania. Nie pamiętam, jaki był wynik demokratycznych wyborów, ale nie był pewnie zaskoczeniem dla osób, które przełknęły kiełbasę. To nie jest metafora – naprawdę prezes częstował kiełbaskami – na gorąco! Oczywiście płaciliśmy my w czynszu, a właściwie kosztach, bo przecież sami sobie nie powinniśmy byli płacić czynszu jako szeroko rozumiani właściciele Spółdzielni, bo to było przed erą „własnościowych” mieszkań. Wielkomiejska bieda – mechanizmy utrwalania biedy w cyklu życia i międzypokoleniowym przekazie skoncentruje uwagę uczestników dyskusji. Wysłuchaliśmy bowiem informacji o „mieście, które upadło pierwsze”. Opisano nam jego podział na strefy biedy i bogactwa. Ta pierwsza zaistniała w osiemnastu enklawach, dziś pozostało ich jeszcze dwanaście, ale w każdej z nich bieda jest już dziedziczna, bo co drugie dziecko musi otrzymywać posiłki w szkole…” jesze pare miesiecy temu przechodzilem przez enklawe biedy na Gornej pare razy w tygodniu. Rodziny z 5-iem malych dzieci mieszkajace w jednym pokoju to tam norma… Mam nadzieje, ze dzieki dzialaniom polskiej lewicy beda przynajmniej mogli otwarcie wywiesic teczowe flagi w oknach… i przewrocic krzyż, ktory postawili po wizycie polskiego papieza. Czekam na wizytacje lewicowych dzialaczy:Belki, Kwasniewskiego i Rossatiego jak zajada na Gorna w wypolerowanych Bentleyach – moze nawet Pan Passent zawita i Pani Paradowska w szubie z szynszyli – by napisac felieton o polskich slumsach.
niedziela, 02 października 2011
sobota, 13 sierpnia 2011
Lepper i kilka teorii spiskowych
Andrzej Lepper (13.06.1954 – 05.08.2011) – samobójstwo, przewodniczący partii Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej oraz Związku Zawodowego Samoobrona – pytanie kto następny się „powiesi” lub strzeli sobie z 5 razy w brzuch i jeszcze zdąży list przed zejściem do żony, rodziny napisać jak niejaki rekordzista w tej do dziś dnia niepobitej dziedzinie niejaki ich człowiek Sekuła czy jak mu było na prawdę? Grzegorz Michniewicz. Pierwsza ofiara. Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach 23 grudnia tego samego dnia kiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień , wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci w mediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza. Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara. Ginie18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następca głównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza. Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara. Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu ,dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec, który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Mimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami ? stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały. Krzysztof Knyż operator ?Faktów? TVN. Czwarta ofiara. Pracował z W. Baterem. Wedle informacji podanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza. Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piąta ofiara. Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów, która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd. W tym miejscu wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, które dopiero gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyły zawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza Doktor Ratajczak. Szósta ofiara. Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo mimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Doktor Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską ? Gazetę wyborczą?. Wiąże się tę śmierć z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimych służb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci ? cisza. Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara. Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspert od spraw lotniczych. Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998- 2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina min. Wróbla jest jednak rodzina wzorcową ? żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej jak to ma miejsce w wypadku morderstwa, tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdza jego całkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla które taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Macierewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Macierewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: ?Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel.? Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miała odwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.”
niedziela, 10 lipca 2011
przysługa z antykomorem
Akcja z wtargnięciem ekipy ABW do mieszkania „Antykomora” to niezła jazda. Przypomnę, że chodziło o śledztwo z paragraf 2 art.135 kodeksu karnego – dotyczące obrazy Prezydenta. Nie dość, że zagotowało się w internecie to na dokladkę między innymi z tego powodu Ziobro wypominając ten idiotyzm spaprał mu ważną politycznie uroczystość w PE. Ja już się o to nadużycie wladzy nie czepiam Premiera odpowiedzialnego za ABW, bo minister Sikorski jasno powiedział, że był to „błąd w sztuce”. Błąd to błąd – trudno. Ważne, że zdają sobie sprawę z błędu. Pozwalam sobie przypomnieć tę historię tylko dlatego, że wielu Blogowiczów przyjęło wówczas entuzjastycznie to nadużycie władzy. Wychwalano pod niebiosa możliwość karania z osławionego paragrafu 2 art.135 kk. Stało się tak za sprawą mediów które rozkręciły emocjonalną kampanię „walki z chamstwem w internecie”. Część Blogowiczów jak widać wobec takich kampanii jest bezradna emocjonalnie. Jak widać do mediów warto mieć dystans. A w każdym razie chłonąc ich przekaz warto trzymać na wodzy emocje i kierować się rozsądkiem. Jeszcze jedna uwaga. W dniu w którym Premier dzielił się swoimi refleksjami nad wartościami europejskimi Trybunał Konstytucyjny uznał kontrowersyjny paragraf 2 art.135 kk, pozwalający wsadzać do pudla na trzy lata za obrazę Prezydenta, za zgodny z konstytucją. Tym samym sądy, które dotąd unikały takich spraw będą musiały je prowadzić. Problem polega na tym, że karanie za obrazę prezydenta w trybie karnym jest ewidentnie niezgodne z linią orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Czyli stoi w sprzeczności z wartościami o których zapewniał w PE Premier. Pomyśleć, że przywiązanie wladz do „kneblowych” paragrafów może przynosić tak nieoczekiwane i absurdalne efekty. Biedny ten nasz Premier – nie dość, że za ABW oberwał to jeszcze mu TK dołożył swoje.
piątek, 17 czerwca 2011
co z Grecją
W górę bomba idzie w Grecji, gdzie już dwunasty dzień trwają protesty społeczeństwa przed parlamentem w Atenach, a także w innych miastach, przeciwko rujnowaniu tego kraju przez sitwę globalnych banksterów, którzy po umyślnym wpędzeniu Grecji w długi, teraz z rozmysłem zastosowali pseudo-terapię błędnego, neoliberalnego koła: żądają, aby Grecja spłacała im dług (262mld USD), poprzez ponowne zadłużanie się u nich kolejnymi pożyczkami, na spłatę tegoż długu – a całe społeczeństwo ma cierpieć wskutek likwidacji sfery socjalnej, postępującej biedy oraz bezrobocia. Żadne media głównego nurtu nie informują o tych wydarzeniach, tak jakby 250 tysięcy osób protestujących na placu Syntagma w Atenach było tam normalnym standardem, niegodnym niczyjej uwagi. Przyczyna tak ostrej cenzury informacji mainstreamu jest dość łatwa do zidentyfikowania. Protesty w Grecji nie idą w kierunku preferowanym przez globalną finansjerę, posiadającą dziś całe masmedia, przeciwnie, uderzają w same meritum nieszczęść Grecji oraz wielu innych krajów świata – w oszukańcze zadłużenie zagraniczne. Protestujący żądają unieważnienia długów Grecji, wzorem Ekwadoru, gdzie prezydent Rafael Correa cztery lata temu uznał zadłużenie tego kraju za nielegalne. Zuch prezydent! Mam nadzieję, że Grecja osiągnie sukces, a to z kolei spowoduje efekt domina w krajach Europy, USA, Afryki, Azji. Unieważnienie długów to podstawowy warunek, aby świat wszedł na właściwe tory, dokonał radykalną reformę systemu monetarnego i zlikwidował raz na zawsze wszechwładzę prywatnych, bankierskich pasożytów, zintensyfikowaną w ostatnich 300 latach za sprawą ciemnoty Oświecenia. Enough is enough, jak mawiają za Oceanem. Grecja ma szansę na sukces, gdyż może czerpać ze swego historycznego dziedzictwa, z precedensu czasów starożytnych, kiedy Solon w obliczu analogicznego złodziejstwa lichwiarzy oraz ucisku długiem całej ludności wprowadził swe reformy, przede wszystkim zakazał wtedy lichwy pod karą śmierci oraz unieważnił wszystkie długi. Atak banksterów na Grecję, żeby zniszczyć kolebkę demokracji, był moim zdaniem błędem taktycznym, który będzie ich drogo kosztował, może nawet wszystko. Stanowisko Greków jest racjonalne, ostatni wielki kryzys rozpoczęty w USA pokazał jasno, że okradanie świata oszustwem derywatów, manipulacjami kursami akcji, kursami walut, cenami kontraktów, drukiem pustego pieniądza, oszukańczymi opcjami, intencjonalnym zadłużaniem innych krajów itd., wszystko to musi się skończyć, jak mówią w USA: enough is eneough. Wszystkie długi świata powinny zostać anulowane, a banki powinny zostać znacjonalizowane, powinny służyć odtąd dobru społeczeństwa poprzez obsługę transakcji finansowych oraz kredyt bez odsetek, dla rozwoju społeczeństw, a nie jak dzisiaj działać w celu oszukańczego gromadzenia kapitału świata w jednych rękach oraz umyślnego zniewalania i doprowadzania do ruiny zwykłych ludzi. Nie ma w tym żadnej niesprawiedliwości, ani zamachu na własność prywatną. Prywatne banki są pasożytami na ciele społeczeństw, okradają nas na różne sposoby: począwszy od tzw. „kreacji pieniądza”, kiedy z 100 dolarów depozytu tworzą legalnie, kompletnie nic nie robiąc poza dokonaniem zapisu księgowego 900 kredytu ($100 x oficjalny mnożnik kreacji = 9, daje $900), z tego 10% idzie na rezerwę, a 90% na dalszy kredyt, czyli $900 – 10% x mnożnik 9 = $8100 kredytu, które z kolei rozmnażają poprzez depozyt w innych bankach, więc $8100 x 9 – 10% = daje znowu $65610 kredytu, itd. Wszystko ze stu dolarów depozytu, legalnie i wszystko uznawane jest za pełnowartościowy pieniądz, choć zupełnie pusty, pozbawiony jakiegokolwiek pokrycia. Nie zawsze da się wyciągnąć tyle ze $100, ale i tak mnożenie pieniędzy z niczego przekracza wszelkie granice bezczelności, ni jest zwykłym złodziejstwem. Te „pieniądze”, a także te pochodzące z manipulacji finansowych na giełdach świata, z lichwy od kredytów, czy z egzotycznych „instrumentów finansowych” derywatów (wspartych bailoutami $700mld i $760mld), budowanych na bazie kredytów hipotecznych, globalni bankierzy pożyczają państwom, tworząc ich dług publiczny. Czyli tak naprawdę nie pożyczają nikomu nic i tyle samo im się należy. Podobnie z prywatnym długiem hipotecznym. Banki nie mają pieniędzy, które nam pożyczają pod hipotekę. Tworzą je dopiero w momencie podpisania przez nas umowy kredytowej. Dziwne, ale prawdziwe. W USA istnieje wyciszony, aczkolwiek dobrze znany bankierom precedens. Człowiek, którego bank chciał zlicytować za dług hipoteczny założył temu bankowi sprawę w sądzie i wykazał, że umowa z bankiem jest nieważna, oszukańcza ze strony banku, gdyż bank ten stosując powszechny na świecie mechanizm kredytowy, nie miał de facto pieniędzy, które jakoby temu człowiekowi pożyczył – stworzył je dopiero z niczego zapisem księgowym, w momencie podpisania umowy kredytowej.
poniedziałek, 30 maja 2011
po wizycie
Nie dziwię się naszym politykom, Obama potrafi być czarujący, uśmiechnięty, sympatycznie skromny, nic z tej nadętej bucowałotości Busha Młodszego. Rozumie że uśmiechem, grzecznością dużo dalej można zajechać. I zachodzi. Dobrze by było jednak żeby klasa polityczna w Kraju popatrzyła trochę dalej poza sympatyczność osoby i garść pustych komplementów. Prawdziwych interesów ma Polska ze Stanami prawie żadnych, poza prowadzeniem wojen, jej gospodarka stoi i zawsze będzie stała w 90% na Europie. Inaczej trzeba by było zrozumieć że Obama robi świetną robotę ale dla swego kraju (za to mu płacimy), rozkłada efektywnie, osłabia ten wasz wspólny dom europejski z zewnątrz, dzieli, tu Irlandia, tam UK, tam Polska. Stara w dalszym ciągu efektywna zasada „divide to conquer”. Tam się uśmiechnie, tam skomplementuje a że każdy w tej Europie łasy niewiarygodnie na dowartościowanie to i ma łatwą robotę. I wszyscy radośnie merdają ogonkami, jak to ktoś ładnie określił w komentarzach. Zaś Europa, jej wspólne interesy leża odłogiem. Mało seksy już dla klas politycznych na Wschodzie. 6 Avenue im się marzy zamiast Paryża, Brukseli, Pragi, Warszawy czy Berlina. Nikt już o nie nie dba, o nich nie myśli poza Niemcami tylko i czasami Francją. Przy tym podejściu rozleci się wam ten wspólny dom Europejski kiedyś w końcu, tak jak się dawno temu Polska rozleciała. Zostanie parę starych F-16, korwet i kontyngent wojska w Afganistanie. Od kłopotów we własnej rodzinie łatwo uciekać do obcych, ci chętnie podeprą psychicznie, stara prawda jest jednak taka że rodziny które dbają o własne interesy, wzajemnie się podpierają prosperują znacznie lepiej niż te o swoich interesach zapominają i szukają dowartościowania u obcych . Dla łupków, paru starych fregat czy F-16s, możliwości zabicia kilku Talibów, nawet nie już paru dolarów i uśmiech Obamy polska klasa polityczna z radością zapomina gdzie jej dom jest i o co jej trzeba w pierwszym rzędzie dbać. To jest o ten wspólny dom europejski, Berlin, Paryż, Madryt, etc, Moskwa w drugim rzędzie, Południe w trzecim, Potomak można sobie efektywnie zostawić dalej. Nic wam istotnego nie da.
piątek, 13 maja 2011
Szczecin w polityce
Czytałem o społecznikowskich pasjach Bartosza Arłukowicza, o jego pracy z dziećmi i dobrze prowadzonej praktyce lekarskiej. I właśnie w tym kontekście wydaje mi się niepokojący jego epizod z komisją śledczą. Kariera śledczego i ówczesne zachowania medialne są jakimś zgrzytem psychologicznym budzącym moją nieufność i niechęć do tego polityka. Dlatego piszę o nim „doktor Judym lewicy” z przekąsem i w cudzysłowiu. Tym bardziej, że od początku uważałem tzw aferę hazardową za prowokację pis-owską. Potwierdziły to zresztą organa sprawiedliwości. Gdyby Arłukowicz swej kariery politycznej tak bezwzglednie nie budował na tej grubymi nićmi szytej prowokacji nie napisałbym na jego temat złego słowa. Na dokładkę przyjął w kłopotach litościwie (cynicznie) podaną rękę od partii z której jeszcze rok temu robił bandę aferzystów. Tylko to mi się w tej całej historii nie podoba. Co do Napieralskiego mam swoje zdanie. Ale nie zmienia to mego przekonania, że Arłukowicz dla kariery politycznej jest gotowy na wszystko separator . A ja po prostu za takimi ludźmi nie przepadam. „Nikt, kto kierował jakimkolwiek zespołem ludzkim, a tym jest przecież partia, nie tolerowałby tak bezwzględnego karierowicza”. Jest on cenionym lekarzem pediatrą, Kawalerem Orderu Uśmiechu, menedżerem, a przede wszystkim społecznikiem. Do tego kim jest teraz doszedł sam, własną pracą i umiejętnościami, a SLD wpisał go na swoją listę, bo musieli pokazać, że mają kogoś, kto rzeczywiście coś robi. Czyli to nie SLD wylansował Arłukowicza, tylko Arłukowicz wcześniej wylansował się SAM. I przez lata lansował też SLD z jej szefem – karierowiczem czystej wody, który jedyne co opanował do perfekcji, to niszczenie lepszych od siebie. A Ty, Kartko piszesz o jakimś „kierowaniu zespołem ludzkim”. Jedna z internautek na innym forum pytała oburzona: kim byłby Arłukowicz bez SLD ? Napisałam jej mniej więcej to samo, co Tobie i z kolei ja zapytałam ją: kim byłby Napieralski bez SLD ? Odnoszę wrażenie, że nie bardzo orientujesz się, jak postrzegany jest Napieralski w moim mieście, jego mateczniku. Stoi teraz przed wyborem: albo kandydowanie w Warszawie, jako konkurent Tuska i Kaczyńskiego, albo w Szczecinie – jako konkurent Arłukowicza /jeśli dostanie jedynkę z PO /bo Nitras jest w moim mieście już skończony/. |
Archiwum
Zakładki:
Klimatyzacja
Separator serwis
Tagi
|
Kampania i kampanijny koncert życzeń świadczą, że wszelakiej proweniencji władze partyjne mają elektorat za idiotów, infantylnych zjadaczy popcornu i ludzi be pamięci. Osobiście wielkich ambicji nie mam ale nie znoszę, kiedy się mnie lekceważy
Prawdą jest, że w fatalnej sytuacji są wyborcy lewicowi, bo naprawdę nie mają na kogo głosować; SLD pod Napieralskim jest siłą niepoważną, a formacja Palikota ma cechy folkloru miejskiego – fajnie pooglądać i pośmiać się ale nie sposób potraktować poważnie. Ich wielką zasługą pozostanie dyskurs publiczny, poświęcony relacjom państwo-kościół. Ten temat po wyborach wróci, musi wrócić.
PIS z samym JK byłby anachroniczny, zaściankowy i trudny do strawienia, natomiast PIS Ziobry, Macierewicza, Kamińskiego, Kempy jest śmiertelnym zagrożeniem dla mojego zdrowia psychicznego. Nie, dziękuję.
PO jakie jest – każdy widzi. Oby z niego wypączkowało skrzydło reformatorskie i nieco mniej zachowawcze.
To, co jest ogromnie destrukcyjne w każdej partii, to tzw „teren” Działacze lokalni w powiatach i województwach znacznie bliżsi wyborcom niż „centrala” są bacznie obserwowani i potrafią swoją postawą zniszczyć każdą inicjatywę polityczną, a ich parcie na stanowiska jest legendarne, w końcu po coś się idzie do polityki.